„Dom” to jedna z tych telewizyjnych opowieści, które nie tylko dostarczają wzruszeń. Serial Jerzego Janickiego i Andrzeja Mularczyka, w reżyserii Jana Łomnickiego, to kronika życia w powojennej Polsce. Gdzieś między słynnym „Koniec świata” Ryszarda Popiołka a „Wchodzę w ten interes” Henia Lermaszewskiego, mamy wątki, w których wielu widzów mogło znaleźć trochę siebie.

Pierwsza część „Domu” zdominowana jest przez wątek miłosny: Andrzej Talar zakochuje się w Basi Lawinównie – córce warszawskiego lekarza. Inne światy, inna Polska. Ale Basia żyje tęsknotą i nadzieją, wyczekując powrotu Łukasza Zbożnego. Cóż na temat Basi Lawinówny i mężczyzn jej życia mówi psychologia?

„Ponad dwieście czwartków”

Wielbię „Dom” (dwie serie z lat 80., pozostałe dla mnie nie istnieją), choć w każdej dekadzie życia serial urzeka mnie czym innym. Zawsze jednak miałam wrażenie, że wątek Andrzeja, Basi i Łukasza jest nieco zbyt patetyczny, zbudowany na metaforach bardziej niż na prawdziwym życiu. Opowieść rozpoczyna się w maju 1945 roku. Andrzej w podróży poznaje osłabioną przez tyfus Basię i niemal od razu się zakochuje.

Odtąd Andrzej będzie w jej życiu obecny, ale nigdy jako ten wytęskniony. Basia szuka Łukasza, czeka, chodzi na miejsca ekshumacji, przegląda rzeczy znalezione przy zwłokach. W końcu Andrzej – przekonany o śmierci Łukasza – podkłada zdjęcie Basi pod rzeczy rzekomo znalezione przy zwłokach. Potem są próby samobójcze, gruźlica i alkohol. Po „ponad dwustu czwartkach” Andrzej i Basia biorą ślub. „Bądź sobie jaka chcesz, byle byś była” – mówi Talar. Jednak dzień po ślubie rodzice Basi dowiadują się z listu, że Łukasz żyje w Kanadzie. Trzymają to w tajemnicy.

„Zażalenie do pana Boga”

Mija parę lat. Łukasz zjawia się na Złotej, zastaje Andrzeja, który żąda, by Zbożny zniknął. Basia jednak poznaje prawdę i znajduje Łukasza. On opowiada o swoim życiu na emigracji i „Zażaleniu do pana Boga” – wierszu, w którym skarżył się na stratę Basi. Basia jest wstrząśnięta kłamstwami Andrzeja. Koniec małżeństwa.

Bardziej mit niż mężczyzna

Łukasz to „mit”. Jak zauważa przyjaciółka Basi, Iga: „Łukasz był bardziej mitem niż mężczyzną”. Psychologia tęsknoty wyjaśnia, że mamy tendencję do idealizowania pierwszej miłości, zwłaszcza gdy została ucięta przez kataklizm taki jak wojna. Łukasz to nie tylko mężczyzna – to poeta, powstaniec, bohater. Dla Basi uczucie do niego stało się wręcz święte. Andrzej pojawił się jako postać stabilizująca, która pomogła jej przetrwać „chorobę na pamięć”.

Dwanaście godzin kanałami

Może Łukasz był dla niej emocjonalnym mostem do rzeczywistości, która była piękniejsza niż poszarzały PRL? Andrzej to dla niej symbol nowego porządku, próba adaptacji. Ostatecznie jednak Basia wybiera Łukasza. Dlaczego? Bo oboje wiedzieli „jak to jest iść 12 godzin kanałami”. Łączą ich traumy, ideały i pamięć o przedwojennej Polsce. Wybierając Łukasza, Basia wybiera tożsamość pokoleniową.